środa, 6 lutego 2013
tajska zupa kokosowa z soczewicą i brukselką
Tym razem nikt nie pośmieje się z moich wspaniałych, barwnych w mniej lub bardziej zgrabne epitety wypowiedzi, gdyż niestety, do pisania mam maaaasę rzeczy i nie są to przepisy na bloga. W międzyczasie udało mi się wymyślić tę zupę, całkiem przypadkiem. Najlepsze w niej jest to, że smak, dość nietypowy, uzyskamy tylko i wyłącznie 15sto (max 20 ;)) minutowym nakładem pracy!
TAJSKA ZUPA KOKOSOWA Z SOCZEWICĄ I BRUKSELKĄ
Kaloryczność 1 porcji: ok. 300 kcal.
Składniki na 4 syte porcje:
- 200 g soczewicy zielonej lub wszelkich ciemnych odmian (byle nie czerwonej)
- 1 puszka mleka kokosowego
- 5 średnich marchwi
- 3 czerwone cebule
- 250 g świeżej brukselki
- ewentualnie dwie czerwone papryki
- sos sojowy
- 2 czubate łyżeczi koncentratu pomidorowego
- 4 ząbki czosnku
- pieprz, chilli, papryka słodka, cynamon, curry, odrobina tymianku i gałki muszkatołowej
Brukselkę myjemy i przekrajamy na połówki, marchewkę myjemy następnie krojąc w plasterki, a cebulę siekamy w kostkę. Jeżeli mamy czerwoną paprykę, robimy z nią to samo - myjemy i siekamy w dowolny kształt. W międzyczasie gotujemy soczewicę. Razem z czosnkiem, składniki dusimy z ok. 50 ml sosu sojowego (opcjonalnie, można dodać trochę oleju np. z orzeszków ziemnych).
Po około 5 minutach, do warzyw dodajemy puszkę mleka kokosowego, ugotowaną wcześniej soczewicę (nie może być rozgotowana!), koncentrat oraz wszystkie przyprawy.
Zupę gotujemy jeszcze około 10 minut.
Jak na tajską kuchnię przystało, warzywa będą jeszcze dość chrupiące, jednak można gotować zupę dłużej, wtedy będą bardziej miękkie, a smak zupy łagodniejszy.
Jeśli ktoś nie jest fanem gęstych zup, wystarczy dodać trochę przegotowanej wody lub bulionu.
Smacznego,
Agnieszka
niedziela, 2 grudnia 2012
zielone curry z warzywami i tofu oraz dyniowe scones
ZIELONE CURRY Z PAPRYKAMI, CUKINIĄ I TOFU
Kaloryczność 1 porcji: 150 kcal. (Nie licząc ryżu).
Składniki na 4 porcje:
- puszka mleka kokosowego
- kostka tofu
- dwie papryki
- cukinia
- 3 papryczki chilli lub pół łyżeczki chilli w proszku
- sól i cukier
- sos sojowy
- trochę soku z limonki
- dwie łyżki pasty z curry (zielonej)
- opcjonalnie pasta z kolendry
- kilka ząbków czosnku
Warzywa i tofu oraz czosnek kroimy w dowolne kształty. Wrzucamy na dno garnka i razem z odrobiną soli i cukru oraz oleju sezamowego blanszujemy warzywa. Dodajemy pastę z curry i pastę koledrową (opcjonalnie) i zalewamy mlekiem kokosowym. Gotujemy przez kolejne kilka minut.
Danie podajemy z ryżem, z sosem sojowym i sokiem z limonki.
DYNIOWE SCONES
Kaloryczność 1 bułki ok. 180 kcal.
Składniki na 16 bułeczek:
- 3,5 szklanki białej mąki
- 3/4 szklanki puree z pieczonej dynii
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3/4 szklanki cukru
- 70 g wegańskiej margaryny
- 3/4 szklanki śmietanki sojowej
- 1 opakowanie cukru wanilinowego
- odrobina cynamonu.
Wszystkie składniki łączymy razem w misce, następnie dzielimy całość ciasta na 2 lub trzy części, obsypujemy trochę mąką, aby udało ulepić się okrągły placek wysokości 3-4 cm. Ja rozklepałam ciasto na zwykłej blaszce do tarty, nie wypełniając jej po brzegi, aby uzyskać zwykłe, zaokrąglone trójkąty.
Ciasto należy piec w 200 stopniach, przez około 10 minut z dołu i ostatnie 2-3 z góry. Może wydawać się odrobinę surowe, jednak gdy poleży do rana, bułki będą w sam raz. Nie polecam przesadzać z mąką oraz temperaturą w piekarniku, bo u mnie ten pośpiech zakończył się niepowodzeniem - druga porcja scones wyszła gorsza, mniej pulchna i spieczona z góry.
Podawać z masłem, konfiturą i śmietanką - jak w Anglii. Dodatkowo przed upieczeniem polecam górę posmarować śmietanką sojową z cynamonem (zamiast jajka : )).
Smacznego,
Agnieszka (Dosia).
niedziela, 25 marca 2012
czerwone, orzechowe curry
Hejka,
ostatnio nawet się zastanawiałam, czy nie olać całkowicie tego bloga. Przecież teraz na topie są głównie obrazki z żarciem - przecież nikt nic nie je! Ale w momencie, kiedy dzisiaj ledwo udało mi się odtworzyć to wymyślone tydzień temu curry - i z powodu mojej pamięci i z powodu dzisiejszego braku mózgu - stwierdziłam, że zdecydowanie zamierzam/y prowadzić bloga dalej, chociażby dla nas. Z moim nieogarnięciem prowadzenie "książki kucharskiej", czy też po prostu zeszytu nie ma żadnych szans na powodzenie.
Curry poniżej w typowo tajskim stylu - masło orzechowe? - orzechy arachidowe/ziemne są w ich daniach również używane z powodzeniem, także moim zdaniem, element jak najbardziej na miejscu.
CZERWONE, ORZECHOWE CURRY :
Kaloryczność: (w zależności od ilości ryżu - sam "sos") ok. 250 kcal w 1 porcji.
Składniki na 4 osoby:
- 1 brokuł /lub opakowanie mrożonych/
- 1 czerwona papryka
- 1 cebula
- 1 kostka tofu
- 1 puszka cieciorki
- 1 puszka mleka kokosowego
- ryż według uznania
- 2 duże łyżki masła orzechowego
- 2 małe łyżeczki czerwonej pasty curry
- "chlust" keczupu
- 1 łyżeczka słodkiej papryki mielonej
- kilka kropli tabasco lub szczypta chilli
- szczypta soli
- pół łyżeczki klasycznej przyprawy curry
- posiekany kawalątek korzenia imbiru
- sok z połowy limonki (nawet trochę mniej!)
- 3 łyżki ciemnego sosu sojowego (może być również jasny - odrobinę mniej)
- 3 posiekane ząbki czosnku
- opcjonalnie szczypiorek do posypania na wierzch
Brokuła podgotowujemy, w tym czasie kroimy w większą kostkę tofu, cebulę w paseczki, paprykę w kawałeczki - jak kto woli. Tofu i cebulkę wrzucamy do woka. Żeby się trochę poprzypalały (tak!).
W tym czasie robimy sos z masła orzechowego, sosu sojowego, soku z limonki, keczupu i reszty przypraw. Wszystko mieszamy i dodajemy do tofu i cebulki. Smażymy tak chwilę bez dodatkowego tłuszczu - masło jest dostatecznie tłuste! Następnie dodajemy paprykę i brokuła, staramy się wymieszać wszystkie składniki tak, aby były umoczone masłem orzechowym.
Na koniec dodajemy puszkę cieciorki i mleko kokosowe (tylko tę gęstą część). Dusimy to około 2 minut i podajemy z ryżem.
Smacznego,
Dosia.
wtorek, 11 października 2011
phat priao wan pak, czyli warzywa z ananasem po TAJSKU!
Bez zbędnego gadania.
Napomknę tylko, że w te wakacje, miałam drobny epizod, trwający około 3 tygodni (?) - mianowicie, pracowałam jako pomoc kuchenna/kelnerka w tajskim barze, którego nazwy nie podam, nie chcę reklamować tego miejsca, uważam, że właściciel jest wyzyskiwaczem, dodam, że jeden z Tajów - pozdrawiam go w tym momencie <3, uciekł przed tymi idiotami, aż do Krakowa. Pracowanie po 12h dzień w dzień na najwyższych obrotach raczej do normalnych nie należy. Tymbardziej za tą kasę, w obcym kraju. Ci Tajowie nie znali nawet angielskiego, a komunikując się między sobą musieliśmy wyglądać jak małpy. A powiedzieć mu teraz, że klient chce więcej bazylii mniej ostre danie, a zamiast orzeszków nerkowca mają być ziemne? :D
Był czad. Dobra, paplaniny miało nie być.
PHAT PRIAO WAN PAK - dosłownie warzywa smażone z ananasem w sosie słodko-kwaśnym,
nikt z Tajów nigdy nie pokazał mi jak to robić, ale z własnych obserwacji, potrawę udało mi się podrobić, mimo braku oleju rybnego i jednego z sosów :)
ok 4 porcje:
- 200g-400g ryżu, zależy od tego ile kto zjada, ja polecam mniej, danie ma intensywny smak, a podane na gorąco szybko czyni sytym
- keczup!
- sos sojowy
-4 pomidory
- garstka świeżych liści bazylii
- 4 ząbki czosnku, takie większe!
- garść orzeszków nerkowca
- szypułki/kwiatki z jednej dużej główki kalafiora
- 4-5 plastów świeżego ananasa
- 1 czerwona papryka
- 1 papryczka chili (nawet dwie)
- sos sojowy
- olej
Wszystkie składniki, jakie się da kroimy na małe kawałki. Na rozgrzaną patelnię wrzucamy sporo oleju, wlewamy równie dużo sosu sojowego i wrzucamy tam SUROWE kawałeczki kalafiora. Najpierw musi się posmażyc sam, około 5 minut. Poźniej dorzucamy czosnek, bazylię, ananasa, paprykę, wlewamy więcej sosu sojowego, dodajemy keczup, dusimy minutkę-dwie. Na koniec pomidory i bazylia, czekamy aż wszystko nabierze konsystencji sosu, co też może potrwać do 5 minut. W miarę potrzeby dodajemy więcej oleju, sosu sojowego lub keczupu.
W tym samym czasie gotujemy w garnku ryż, którego porcje później podajemy z sosem sojowym i łuskanym sezamem.
Ja się jaram, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś podrobić ichniejsze green curry z tofu, bo było genialne :D.
Dosia!
A na deser Herman, najbardziej pokręcony królik świata:
środa, 21 września 2011
FREEGANIZM/DUMPSTER DIVING
Niezdrowość freeganizmu potwierdzono bodajże w Uwadze, jakimiś badaniami lekarskimi, które koniec końców świadczyły o tym, że to co trafia do śmietnika, automatycznie jest zepsute, nieważne że minutę przed tym zanim do niego wleciało było OK.
Ja moje freegańskie łowy uskuteczniam już od ponad roku, wiele znajomych zaraziło się tym ode mnie i nikomu jeszcze ani razu nic się nie stało od tych przetworzonych produktów. Jasne, są jakieś granice, wiadomo, że nikt nie będzie jadł spleśniałego pomidora, czy przeterminowanego, otwartego jogurtu, którego data ważności skończyła się tydzień temu.
Skoro tyle jedzenia się marnuje, nie ma żadnej ustawy, kruczka prawnego, który w zwalczaniu tej marnacji mógł pomóc. Darowizna opodatkowana, produkty teoretycznie niezdatne do spożycia. A więc nie zostaje nic innego jak zjeść to samemu, ze znajomymi zamiast wybierać się do sklepu i wydawać masę kasy, skoro na tyłach tego sklepu, panuje takie samo bogactwo jak na jego półkach....
To czcze gadanie pewnie was do niczego nie przekonało dlatego podeprę się zdjęciami, oczywiście wykonanymi przeze mnie. Jedzonko z każdego zdjęcia jest w minimum 50% śmietnikowe : )
kalafiorowy krem z curry
kalafior
włoszczyzna
sól, cukier, curry
gotujemy, blendujemy, jemy
bananowe pancakes z przepisu z ilovetofu
zielone (wewnątrz) sajgonki
zawartość : to co na pierwszym, małm obrazku
cykoria
pieczarki
zielona papryka
ogórki gruntowe
por
makaron ryżowy cienki (już ze sklepu niestety)
"grecka" sałatka
wędzony tempeh z przeceny
sałata lodowa
czerwona cebula
pomidorki koktajlowe
zielone oliwki
a poniżej zdjęcie po jednym z wypadów : )
prócz warzyw, owoców, ziół, czyli produktów świeżych, do znalezienia mąki - minimalnie napoczęte, cukier, ryż się trafił ostatnio, drożdżówki z serem, jogurty.
NURKOWAĆ!!
dosia
piątek, 15 lipca 2011
trochę Indii, trochę Meksyku
Siema, dziś znowu ja piszę, bo Dosia sobie jeździ po Europie ; p
Kolejne curry
Pomidory 1 wielki albo 2 małe
Pieczarki 300 g
Fasolka szparagowa 300 g
Cebula 1,5 szt.
Jogurt naturalny
Kolendra
Imbir
Garam masala
Papryka czerwona
Kurkuma
Sól
Niecały jogurt przekładamy do szklanki, dodajemy przyprawy: 1 łyż. soli, ½ łyż. kolendry, 1/3 łyż. garam masala, imbiru, kurkumy, papryki. Mieszamy dokładnie i wkładamy do lodówki. Cebulę drobno siekamy, smażymy aż się zeszkli, dodajemy drobno pokrojone pieczarki. Dusimy je do momentu jak odparuje z nich woda. Dodajemy pokrojone pomidory oraz ugotowaną fasole (10min. w osolonej wodzie). Wszystko mieszamy i czekamy aż odparuje woda, wtedy dodajemy jogurt i czekamy aż powstanie gęsty sos, stale mieszając.
Warstwowa quesadilla
Tortille kukurydziane 3 szt.
Ser starty
Fasola czerwona 1 puszka
Pomidory 1 wielki/2 średnie
Cebula 1
Oregano 1 łyż.
Papryka czerwona 1 lyż.
Pieprz, sól
Wrzucamy posiekaną cebulkę, kiedy się zeszkli dorzucamy fasolkę bez zalewy oraz pokrojone pomidory. Kiedy odparuje woda dodajemy przyprawy. Smażymy do momentu kiedy nie zacznie przywierać do patelni. Naczynie żaroodporne smarujemy na dnie oliwą, kładziemy pierwsza tortille, na nią warzywa i utarty ser z odrobiną oregano. Potem znowu tortilla, warzywa, ser, tortilla, skrapiamy odrobiną oliwy. Pieczemy w temp 180-200 stopni do momentu aż ser się roztopi
sobota, 14 maja 2011
Curry w kolejnym wariancie i tarta owocowa
Skład:
1 cukinia (wielkości ogórka, albo pół dużej)
1 cebula
Ciecierzyca (ugotowane tak z 1,5 szkl, albo 1 puszka)
½ szklanki jogurtu naturalnego
Czosnek( 1 ząbek), kmin rzymski(1/2 łyżeczki), kolendra(1/2 łyżeczki), garam masala(1/3 łyżeczki), imbir(1/3 łyżeczki), sól
Ciecierzyce gotujemy do miękkości. Cukinie obieramy, kroimy w kosteczce i podgotowujemy aż będzie miękka w osolonej wodzie. Wszystkie przyprawy dodajemy do jogurtu z ½ łyżeczki soli i odstawiamy na bok. Cebulę podsmażamy, potem dodajemy ciecierzyce. Następnie cukinię.. Na koniec dodajemy jogurt w przyprawami. Gotowe, podawać z brązowym ryżem.
Tarta brzoskwiniowo- bananowa
Banany (1 duży)
Brzoskwinie(2 małe)
Ciasto skład: (proporcje na blaszkę o średnicy 18 cm, obuczajcie to bo ja się skumałam później i wyszło mi cienkie ciasto xD ale ogólnie przepis sprawdzony)- jak ktoś jest super leniwy to może kupic, bo są takie gotowe ciasta w sumie xD
175g/ 1 i 1/3 szkl mąki pszennej
75 g margaryny(wegańskiej)
Szczypta soli
3 łyżki wody
Masa:
3 i ½ łyżki cukru trzcinowego
3 i ½ łyżki mąki kukurydzianej
300 ml mleka (roślinnego)
Plasterek margaryny (ok. 1cm grubości)
2 łyżki mąki
Cukier z wanilią
Mąkę i sól wsypujemy do miski, dodajemy masło rozrywając kawałek na mniejsze kawałeczki albo kroimy, dodajemy wodę, zagniatamy ciasto. Jak już wyrobimy ciasto to rozwałkowujemy i układamy na blaszce wysmarowanej olejem i posypanej bułką tartą. Pieczemy najpierw z papierem do pieczenia wyłożonym jakimś suchym ziarnem może być fasola, soja przez 15 min w temp 190, potem zdejmujemy papier z ziarnem i pieczemy jeszcze 5 min. Studzimy
W rondelku mieszamy cukier z mąką kukurydzianą i białą dodając powoli mleko. Ciągle mieszamy, dodajemy margarynę, mieszamy do uzyskania gęstej budyniowej masy, na koniec dodajemy cukru z wanilią, albo samej wanilii odrobinkę. Jeżeli masa byłaby za rzadka dodajemy trochę więcej białej mąki.
Na cieście układamy jedna warstwę pokrojonych w plasterki bananów i brzoskwiń, zalewamy masą i na górę układamy owoce wedle zamysłu. Chłodzimy, najpierw do wystygnięcia w temp pokojowej, potem w lodówce.
smacznego!
wtorek, 5 kwietnia 2011
samosy z kalafiorowym curry i sałatka truskawkowa!
Dobra, znowu trochę z Azji, nie możemy nad tym jakoś zapanować chyba, ale trudno, poniżej zaprezentowane samosy podobno są bardzo dobre, ja się nimi nieziemsko jaram, zwłaszcza na drugi dzień jak zmiekną, aaaaaaa.
GOŁ!
Żytnie samosy z kalafiorowym curry:
-1 szkl. mąki żytniej
-1,5 szkl. mąki pszennej
-woda
-pół kalafiora gdzieś tak
-pół papryki
-z 250 g pieczarek
-pół puszki groszku zielonego
-sól, kurkuma, curry, oregano, papryka ostra i co kto chce!
Z mąki wody odrobiny soli ugniatamy ciasto, ja dodałam do niego tez odrobinę kurkumy i oregano. Możliwe, że będzie potrzebne więcej mąki pszennej, bo żytnia się bardzo klei. Wałkujemy i wycinamy kwadraciki.
Ugotowanego kalafiora podsmażamy na patelni z pieczarkami, papryką i groszkiem. Doprawiamy obficie curry i ostrą papryką, reszta wg uznania.
Do ciasta upychamy warzywa i zaklejamy je, albo normalnie w trójkąty, albo mniej normalnie, ja zaginam trochę boki, wpycham je do środka i o. A dogniatam widelcem, żeby ładniej wyglądało.
Pieczemy to w piekarniku, w dość niskiej temperaturze, aż będzie dobre, jakieś 20 minut? Nie wiem, mój piekarnik jest nieobliczalny. Bez tłuszczu! Chyba, że nie jesteście grubasami, albo lubicie chrupiący spód.
Na zdjęciu mam dwa niby dipy zrobione na szybko, ale one nie są warte uwagi raczej. Z tej porcji wyszło mi 20 samosów, z czego kaloryczność jednego wyliczam na jakieś 6o kcal. Niewiele! Polecam!
Dziwna, ale pyszna sałatka z truskawkami i tofu(1 porcja!):
-10 truskawek
-kawałek sałaty lodowej, pekińskiej, szpinaku, rukoli, cokolwiek, garstka poszatkowana tego ma być!
- z 1/5 kostki tofu
- pół garstki otrębów pszennych granulowanych
-kilka nerkowców
-kropla octu balsamicznego i oleju
-odrobinka cukru
Na spód rzucamy poszatkowaną sałatę, czy co tam mamy, na to truskawki poprzekrajane na pół, dalej tofu -drobna kostka, sypiemy na wierzch otręby i nerkowce.
Całość polewamy niby sosem z kropelki oleju, octu balsamicznego, odrobiny wody i łyżeczki cukru. Kaloryczność tej porcji to jakieś 150 kcal.
Dziwne, ale dobreeeeeeee, a pomysł przeinaczony, znaleziony na opakowaniu od otrębów, ta w wersji z rukolą, fetą, bez nerkowców. Naprawdę niesamowita jest ta sałatka : o
KEEP EATING,
Dosia!
środa, 30 marca 2011
sajgonki i aromatyczny ryż
Siemanko, nie mam Wam nic ciekawego do opowiedzenia, więc przejdę od razu do rzeczy. Zajawka na kuchnię indyjską rozprzestrzeniła się na całą Azję. Dziś propozycja obiadku, sajgonki i aromatyczny ryż, wszystko vegan, wow jak na mnie.
środa, 23 marca 2011
sushi na słodko i równie dziwne smoothie
Nie jestem jakąś niesamowitą zwolenniczką sushi, ale uważam, że to dosyć spoko przekąska (?), bo z racji że się je zjada na zimno itd nie traktuje tego jako coś sycącego ani nie zjadam w jakichś dużych ilościach. Tak czy siak, większość tych typowych dodatków do sushi dla wegan/wegetarian jest poza zasięgiem z wiadomych względów. Znudziło mi się sushi z warzywami, tofu i innymi rzeczami w smaku 'na słono' i postanowiłam zrobić sushi na słodko. Umyślnie dodając pozornie słodkie składniki.
SUSHI NA SŁODKO:
- glony : D
- ryż biały
- orzechy włoskie
- awokado
- pomarańcza
- sezam uprażony z cukrem
Chyba każdy kto zdecyduje się tego spróbować, będzie wiedział jak robić sushi. Bo na pierwszy raz nie polecam. Od siebie powiem, że sushi na słodko nie będzie przeze mnie wżerane codziennie, powtórzę ten eksperyment pewnie dopiero za jakiś miesiąc albo dwa, ale szczerze polecam, bo całość mimo wszystko dosyć do siebie moim zdaniem pasuje. Fajny gorzko-słodki smak, spokojnie można to tradycyjnie zjeść z sosem sojowym i wasabi.
No, a tutaj niedzielne śniadanie ,lol, w otoczeniu jednej setnej mojego burdelu, to zielone smoothie jest równie dziwnym połączeniem co słodkie sushi. Ale nadal polecam.
ZIELONE SMOOTHIE:
-2 kiwi
- 3 liście sałaty
- kawałek świeżego ogóra
- kilka liści rzodkiewki (nie, nie pomyliłam się ;))
Obieramy, kroimy, blendujemy, pijemy.
A w ogóle to polecę jeszcze dwie rzeczy, prosto z Niemiec, haha :D.
Po pierwsze, kawałek z nowej starej płyty Downfall Of Gaia, która nie przestaje mnie jarać od ponad miesiąca, a więc nie ukrywam podjarki nadchodzącym DIY Festem.
A po drugie, film pt Baader-Meinhof, dla mnie już sama tematyka i fakt, że jest filmem niemieckim, a kino niemieckie uwielbiam, wystarczy żeby obejrzeć ten film cały z zapartym tchem (2,5 h trwa). Ale powiem, że RAF przedstawione jest tu mimo wszystko dość obiektywnie i film zdecydowanie poszerzył mój punkt widzenia i zdecydowanie zmienił podejście do osoby Ulriki Meinhof. Jeśli nie wiecie o co chodzi to polecam nadrobić, bo chyba każdej inteligentnej osobie wypada się choć trochę orientować w historii współczesnej : ).
dosia :c
środa, 16 marca 2011
indyjska zajawka cz. 2
Siemanko, dziś kontynuacja tematu indyjskiej kuchni, bo nie da się ukryć, jest o czym pisać. Można powiedzieć, że to ten post jest poświęcony soczewicy, która w tej kuchni odgrywa dużą rolę. Moje przepisy jeden z głowy drugi z książki ale przeinterpretowany, zupka i drugie danie, aromatyczne, ale delikatnie indyjskie, bez hardkoru w sensie ostrości. Powiem Wam jedno, INWESTUJCIE W PRZYPRAWY DZIECIAKI.
Poza tym krótka reklama, nasza koleżanka Iwa dziś startuje z blogiem, wieczorkiem ma się ukazać pierwszy wpis http://przejdznaweganizm.blogspot.com/.
Dobra to jedziemyy.
Zupa mulligatawny
(proporcje do dużej porcji tak na 6 os.)
skład:
1 cebula
4 ząbki czosnku
1 marchewka
1 jabłko
1 ziemniak
1 szklanka czerwonej soczewicy
2 łyżeczki imbiru
2 łyżeczki kolendry
1/4 łyżeczki cynamony
1/4 łyżeczki goździków
1 i 1/2 łyżeczki kuminu
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżka soku z cytryny
1 litr bulionu warzywnego
1,5 szklanki mleka roślinnego
Cebulę, czosnek drobno siekamy. Do garnka wlewamy odrobinę oleju podsmażamy cebulę, czosnek i wszyystkie przyprawy przez chwilę. Drobno posiekaną marchewkę, jabłko, ziemniaka razem z soczewicą wrzucamy do garnka i zalewamy bulionem. Kiedy się zagotuję, gotujemy 15 minut. Potem studzimy, miksujemy blenderem, wrzucamy na gaz, dodajemy sok z cytryny i mleko. gotowe!
Na zdjęciu nie wygląda jakoś atrakcyjnie, ale jest pyyszna
Curry soczewicowe z ryżem
(nie chce mi się kombinowac z nazwami sory xD)
skład:
½ cebuli
1 ząbek czosnku
1 papryka czerwona
2 pomidory
½ szklanki soczewicy zielonej
1 woreczek ryżu/100g ryżu
¾ szklanki śmietany kwaśnej 18%/ jogurtu naturalnego
½ łyżeczki kolendry
1/3 łyżeczki garam masala i kuminu rzymskiego
Sól, cukier
Soczewicę gotujemy w odrobinie soli i cukru, w jakimś programie było właśnie o odrobinie cukru dla smaku, spoko rada. Do śmietany dodajemy przyprawy i trochę soli. Cebulę, paprykę i czosnek kroimy i smażymy na patelni, aż cebula się zeszkli. Następnie dodajemy pokrojone pomidory. Smażymy aż większość sosu z pomidorów odparuje. Dodajemy ugotowaną soczewicę (nie na supermiekko, tylko normalnie), następnie śmietanę z przyprawami. Smażymy przez sporą ilość czasu, potem dorzucamy ugotowany ryż ładnie mieszamy i gotowe. Proporcje przypraw dla lekkiego indyjskiego aromatu, jak ktoś lubi ostrzej, to proponuje zwiększyć proporcje.
wtorek, 15 lutego 2011
Zajawka na Indie cz.1
No ostatnio długo nie pisałam, trzeba przyznać, ale musiałam uskutecznić resetowanie po sesji. Poza tym nic twórczego nie powstało w mojej kuchni, ale powróciła moja chęć na kuchnie indyjską, która jest obiektem zachwytu wielu wegan i wegetarian. Bogata w przyprawy, kolorowa, aromatyczna i w ogóle super <3>
Chana masala
(przepis z „Kuchnia indyjska. Podróże kulinarne- tradycyjne smaki potrawy”, troche przeinaczony)
Skład:
1 ½ szklanki ugotowanej na miękko ciecierzycy
2 łyżki oleju
1 cebula
3 pomidory
2 łyżki śmietanki kokosowej (zwykłej dla wege biedasów)
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka imbiru
1 ½ łyżeczki kuminy mielonego
1 ½ łyżeczki kolendry mielonej
2 łyżeczki słodkiej papryki
¼ łyżeczki chilli (opcjonalnie jak ktoś lubie ostro)
¼ łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka garam masala
1 ½ łyżeczki soli
W rondlu podsmażyć posiekaną cebulę, aż zrobi się lekko brązowa. Dodajemy wszystkie przyprawy stale mieszając na małym ogniu. Kiedy poczujemy, że przyprawy zaczynają wydzielac aromaty to dodajemy pokrojone drobno pomidory (z sokiem z nich), śmietankę, sól oraz ciecierzycę. Gotujemy do momentu aż zgęstnieje. Podawać z pieczywem
Samosy-niesamosy, czyli pieczone pierogi z warzywami
Ciasto :
½ kostki masła
500 g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
200 ml śmietany
Farsz: (kombinacje są absolutnie dowolne, ja podaje tylko moją propozycje)
Pomidory
Biała rzodkiew
Marchew
Cebula
Garam masala
Kolendra
Trochę bulionu warzywnego
Sól
Papryka słodka czerwona
Wszystko kroimy drobniutko, najpierw podsmażamy te twardsze warzywa, przez dłuższy czas, potem dodajemy pomidory i przyprawy w takiej ilości jakie nam pasują. Zalewamy małą ilością bulionu i gotujemy aż sos zgęstnieje.
Do samego farszu wybieramy-odcedzamy same warzywa, sosik możemy sobie zostawic do innych celów.
Po przestudzeniu warzyw lepimy pierogi po uprzednim wyrobieniu ciasta. Pieczemy w temp 180 stopni przez jakieś 40 min