Tak się zdarzyło, że byłam w zeszły weekend w Berlinie, na koncercie Dooma, no ale jak już się tam było to należało odwiedzić jakieś knajpy z dobrym wegańskim jedzeniem i pobawić się w świnię, że tak powiem :D. Pierwsza z odwiedzonych : "Nil" (Oppelner Strasse, Kreuzberg) sudanska/afrykanska knajpa, niewegetariańska nawet, bo ryby też sprzedają, ale wiele vegan pozycji w menu sie znalazło między innymi Madagaskar Tofu, na ktore przepis zapodam zaraz, całkiem podobnie prócz pity samej w sobie mi wyszło ;). A druga z odwiedzonych, już wegetariańska - Yellow Sunshine. Jedyny niemiecki bio fast food, haha. Ale ich dań chyba nie jestem w stanie podrobić, choć będę próbować!
Madagaskar Tofu, czyli pita ze smażonym tofu, pastą z bobu, warzywami i sosem z orzeszków:
- 30 dag drożdży
-0,5 kg mąki
- łyżeczka cukru
- łyżeczka soli
- 3-4 łyżki oleju
- woda
- 300 g bobu
- cebula
- kilka pieczarek
- kostka tofu
- garść orzeszków ziemnych
- curry, papryka, tymianek
Robimy zaczyn z małej ilości wody, 30dag drożdży, cukru i soli. Woda musi być ciepła. Mieszamy to odstawiamy na chwilę. Później wlewamy do mąki, dolewamy olej, zagniatamy i odstawiamy do urośnięcią na jakąś godzinę.
W tym czasie możemy przygotować pastę z bobu. Bób gotujemy 10-15 minut. Kroimy cebulę i pieczarki, podsmażamy jakieś 5 minut, nie muszą być zarumienione. Dodajemy bób, smażymy chwilę razem. Następnie blendujemy.
Tofu zostawiamy pokrojone w paseczki/frytki na noc w marynacie z oleju, curry, dużej ilości papryki, tymianku, soli i pieprzu. Smażymy w głębokim oleju.
Sałatę lodową, pomidorka kroimy w dowolne "kształty".
Orzeszki ziemne blendujemy z marynatą z tofu, dodajemy trochę wody.
Gdy ciasto drożdzowe już wyrosło, formujemy kulki, rozwałkowujemy je i pieczemy. Z tej porcji powinno wyjść 5 sporych pit, które będą piec się około 15 minut.
Pity rozcinamy wszerz, smarujemy pastą z bobu w środku, wkładamy tofu, sałatę, pomidora i polewamy sosem z orzeszków. Finito.
KEEP EATING,
Dosia.





