wegetariańsko- wegański blog kulinarny Dosi i Asi
sobota, 7 maja 2011
deserowe muffiny i de volaille z seitanu
Gratka dla prawdziwych grubasów hahahaha : D! Najpierw babeczki, mówię deserowe, bo to określenie kojarzy mi się z gorzką czekoladą i słodyczami, które można zjeść do kawy, bo nie są na tyle słodkie, żeby kawa tą słodycz mogła w jakikolwiek sposób zabić. Umiarkowanie słodkie, podobno bardzo smaczne i o głębokim smaku, powiedział prawdziwy smakosz :D! Także polecam zrobić, a pracy wymagają niewiele.
Deserowe muffiny z kremem i konfiturą (12 sztuk):
Ciasto:
- 1 szklanka mleka roślinnego
- 0,5 szklanki mąki razowej
- 0,5 szklanki mąki pszennej (można dać samą pszenną)
- 3/4 szklanki cukru
- 1/3 szklanki oleju
- 3 duże łyżki kakao
- łyżeczka proszku do pieczenia
- z 5 dużych łyżek konfitury, dżemu, czegokolwiek takiego, ja miałam jakąs 5letnią odkopaną konfiturę z malin, geniusz!
Krem:
- opakowanie budyniu czekoladowego
-1,5 szklanki mleka roślinnego
- 2 łyżki cukru
- 3/4 tabliczki gorzkiej czekolady
- wisienki na wierzch jak ktoś akurat ma są wskazane!
Składniki na ciasto wsypujemy, wlewamy do miski, mieszamy dokładnie łyżką albo miksujemy, rozlewamy do 3/4 wysokości foremek na muffiny i pieczemy ok 40-45 minut.
Budyń gotujemy z 1,5 szklanki mleka (zamiast 0,5 l tak jak na opakowaniu, bo ma być gęsty!). Najpierw gotujemy szklankę mleka, w połowie szklanki mieszamy cukier i 'sypki' budyń i gdy mleko zacznie sie gotować, dolewamy to. Wrzucamy tam gorzką czekoladę i czekamy aż się rozpuści.
Wyjmujemy babeczki, nakładamy krem i wisienki. Finito!
De volaille (dewolaje po prostu o) z seitanu (3, 4 sztunie):
- seitan z kg mąki
- usmażone pieczarki
- kawałek jakiegoś wegańskiego sera
- pietrucha zielone
- kawałek wegańskiej margaryny/masła
- bułka tarta do obtoczenia
- ok 2 łyżki mąki z łyżką mleka roślinnego
- przyprawa której standardowo używacie do kotletów sojowych, już wg smaku waszego!
Nie jestem seitanową specjalistką, to moja pierwsza przygoda z glutenem, zrobiłam to trochę po swojemu i chyba wyszło okej. Kulę kroimy w poprzek na 4 plastry długie i dosyć szerokie. Na brzegu kładziemy pietruszke, kawałeczek margaryny, pieczarki, opcjonalnie ser i zawijamy, obtaczamy w łyżce rozbełtanej z mlekiem roślinnym mąki i następnie w bułce tartej. Smażymy, aż uzyska złoty kolor.
Od siebie powiem, że mi to strasznie smakowało, brakowało mi trochę dewolajów, a to wizualnie wygląda totalnie tak samo. Smakowo też mistrz, no i syci!
AHA! Asia zgłosiła naszego bloga, do jakiegoś śmiesznego konkursu, w sumie nie zależy nam na żadnych takich rzeczach, ważne, jeżeli chociaż jednej osobie udało się tu znalezc jakiś użyteczny przepis, no ale jak ktoś by chciał można głosować tu:
http://www.kulinarnyblogroku.pl
dosiaaaaaaaaaa
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jejku a jak myslisz czy z tego ciasta muffinkowego daloby zrobic spod pod tort jakis, ile Ci z takiego przepisu wychodzi muffinow:)?
OdpowiedzUsuńMuffinki wyglądają bosko:)
OdpowiedzUsuńNa muffinki aż ślinka cieknie :)
OdpowiedzUsuń